Strona gwna Kontakt Mapa strony Kana RSS





Celebrator - imprezy fanw Depeche Mode





ARCHIWUM - WYWIADY
Do trzech razy sztuka?
 Bodek Pezda o supporcie przed DM (18.05.2009)
Bodek Pezda z Agressivy 69 rozmawia z nami na temat supportu przed warszawskim koncertem Depeche Mode.

DMPL: Gdybyśmy rozmawiali jakieś 2 tygodnie temu, moglibyśmy zacząć, ze w końcu wam się uda. Teraz sprawy trochę się skomplikowały...

Bodek Pezda: Mam nadzieje ze się uda. Ponoć co ma być, to będzie.

Czemu w ogóle tak wam zależy na supporcie przed DM? W końcu specyficzna publiczność depeszowska często dosyć mocno manifestuje swoja niechęć do supportów. Czasami nawet jeszcze zanim koncert się odbędzie. Patrycja Markowska wie coś na ten temat...

Wiesz jesteśmy specyficznym zespołem na polskim rynku muzycznym. Nie mieliśmy nigdy łatwo ani w mediach, ani na koncertach. Zagraliśmy w sumie około 400 razy w Polsce w ciągu 15 lat. Spotykaliśmy się ze swoimi fanami i często okazywało się, że są to ludzie słuchający Depeche Mode, Nine Inch Nails, Ministry, Prodigy... Przed Ministry juz graliśmy, przed Prodigy też, przed NIN pewnie nie zagramy, ale może zagramy przed DM. Depche Mode to żyjąca legenda, z pewnością, czy chcemy, czy nie, mieli wpływ na naszą twórczość. Raczej pośrednią gdyż zawsze byli do przodu ze swoja muza i żyli w kraju gdzie takie rzeczy doceniano. My żyjemy w kraju gdzie właśnie i radio, i telewizja ignorują nadal ciekawe zjawiska muzyczne lub w dużej części ignorują. Mam nadzieje ze jesteśmy odpowiednim supportem dla depeszy i że możemy pokazać, że Polska ma zespół godny występu przed nimi. Takie przynajmniej mamy informacje od ludzi.

Mówisz, że DM doceniano w ich ojczyźnie. To czemu wciąż nie dostali żadnej Brit Award? Oasis i Pet Shop Boys odbierając tam swoje nagrody wspominali, że chyba lepiej byłoby uhonorować właśnie DM? Może jednak nie jest tak różowo i Agressiva musi cierpieć w ojczyźnie jak DM na Wyspach?

A to nie wiedziałem, że nie dostali. Myślałem że grali juz wszędzie. Może to jednak jest tak, że zawsze grali muzykę do przodu i dopiero jak wydali "Violator", wtedy wszyscy ich chcieli. A wtedy oni już nie chcieli? Mając takich oddanych fanów, nie musisz się pchać wszędzie i za wszelką cenę.



Pierwsza suportowa próba w związku z DM była w 2001. Co się w ogóle stało, że się jednak nie udało? Do ostatniej chwili mówiło się, że gracie. W deszczu ktoś mi nawet wcisnął waszą kasetę promocyjną, a później jednak wszystko odbyło się bez was.

Wszystko było zaplanowane i potwierdzone. Nawet płyta z 2001 roku ukazywała się chyba w dniu koncertu, a my daliśmy 10 tysięcy kaset dla fanów żeby mogli nas posłuchać. Z tego co wiem są 2 powody że nie graliśmy. Po pierwsze mieliśmy za duże wymagania techniczne co do nagłośnienia. Po drugie w naszych materiałach promo przeważały nagrania z płyty "2.47": "Point Of View", "Pure", "Geny”, itd., a nie z nowej. Ktoś się przestraszył, że gramy za ostro i to w momencie, kiedy DM wydali płytę bardzo lekką i w dużej mierze elektroniczna. Nie wiem co zdecydowało.

W 2006 też próbowaliście?

Tak, jeżeli komuś na czymś zależy to nie należy odpuszczać. Jednak wtedy Pati Yang nagrała album i jej było idealnie zagrać.

Kto właściwie akceptuje lokalne supporty? Promotor, management gwiazdy, lokalny oddział wytwórni?

Promotor miejscowy w ogóle dopuszcza, a potem wszystko idzie do managemntu koncertowego gwiazdy. Często sami muzycy zapoznają się z materiałami supportow, ale według mnie teraz największą rolę odgrywa promotor miejscowy. Jak on cię nie poprze, to nie masz żadnych szans.

W tym roku pełen profesjonalizm - raczej mało który support pyta publiki co ma zagrać za pośrednictwem ankiety w poważnym portalu.

Ważne żeby wiedzieć, co wziąć pod uwagę jeśli na koncert przychodzi ponad 30 tysięcy ludzi. My gramy dla ludzi, płyty nagrywamy i dla siebie, i dla ludzi. Skoro można sprawić przyjemność fanom, warto to zrobić.

No to co takiego zagracie na Gwardii?

Tajemnica :)

A wasz cover "Personala" z trubute'u "Master of Celebration"?

Niezły cover, ma już 10 lat. Wiele razy graliśmy go ze śpiewającą publicznością. W pewnym momencie możesz zatracić tożsamość. jak ludzie krzyczą żeby go zagrać jeszcze 5 razy :)

No to teraz trochę więcej o Agressivie... Jak to się stało, ze zaczęliście grac ze sobą? To chyba Tomek Grochola położył kamień węgielny gdzieś w Krakowie? A jak dołączyła reszta? Bo chyba każdy z was mieszka teraz w innym mieście...

Wiesz, Tomek i Jacek przychodzili jeszcze jako fani muzyki EBM, jak ja grałem w zespole Trumpets and Drums. I pewnego razu w Krakowie podeszli po naszym koncercie, powiedziałem im, że jeśli mają zespół, to mogę ich wziąć na składankę "Fala 3". Potem pomogłem im zrealizować 2 nagrania w Warszawie. A chwilę później pomagałem przy produkcji albumu "Deus Ex Machina". Było to łatwe, gdyż studiowałem w Krakowie. W końcu pojechałem gościnnie do Jarocina, tam poznaliśmy Tutę. I od razu było wiadomo, że zostanie z nami. W 1996 roku ściągnąłem z zespołu Jesus Chrysler Suicie Dżabiego na drugą gitarę. Teraz nadal Tuta mieszka w Łodzi, Dżabi i ja w Warszawie, a Tomek i Jacek w Kraku. Trochę taki wirtualny zespół, ale gramy już ponad 15 lat.

Pamiętam lata 90-te, czas depeszowskiego boomu, zloty fanów na tysiące osób, fan-cluby w każdym większym mieście, gazetki fanów.... W jednej z nich, świetnym fan-zinie rodem z Lubina - "Shout", recenzja występu A69 ze zdjęciem Tomka na scenie. Widząc je po raz pierwszy, wszyscy myśleli, że to Gahan. Jak to było w tamtych czasach? Graliście na zlotach, bo tam było żyzne poletko do wyhodowania fanów A69? Czy może ciężko było znaleźć innych widzów zainteresowanych brzmieniami industrialnymi?

Tomek rzeczywiście ma w wyglądzie coś z Gahana, co może być i zaletą, i pulapką. My gramy zdecydowanie ostrzej niż DM, bardzo ostro czasami, a i tak czasami jakiś baran w znanych magazynach muzycznych lub TV pisze lub mówi, że nagraliśmy płytę bardzo depeszowską. Często graliśmy na zlotach, zresztą DM to jedyny zespół jaki miał zloty, no może jeszcze The Cure. Pamiętam jak graliśmy bodajże w Poznaniu w Eskulapie i na początku fani krzyczeli, żeby Agressiva spier..., ale pod koniec koncertu chcieli juz bisy. Mieszane uczucia temu towarzyszą, bo nie jesteśmy cover bandem, a czasami ludzie cię traktują jak magnetofon. Jeśli przesadzą, mówisz – sorry... Wiele osób wypowiada się na temat Agressivy 69 nie znając w ogóle płyt, zresztą to jest bardzo częste i nagminne.

A kolejne lata? Kontrakty z SPV, Koch'em, później EMI, współpraca z muzykami z całego świata - było nieźle, prawda?

Wspaniale doświadczenia, porażki i wzloty. Muzyka alternatywna ma się właśnie tak w Polsce. Nie gra cię duża stacja to zdychasz. Gra cię mniejsza - szacunek. Gra cię duża stacja – zazdrość I pogarda, że komercję grasz. Jak cię nie gra, to mówią że jesteś za slaby. Zespoły z zagranicy są wylansowane i juz. Dziennikarz muzyczny bierze to i gra lub nie, ale wtedy wie ze nie dostanie nic więcej jak nie zagra gwiazdy. Wyobrażasz sobie ze ktoś nie gra DM, bo mówi ze mu się nie podoba? Nawet jak mu się nie podoba, to i tak zagra bo jest setki, tysiące fanów czekających na każde nagranie.

Ale wracajmy do Agressivy i waszych tłustych lat...

SPV – obiecywał wiele, ledwo wydal jedną płytę. KOCH – wydal 2 płyty, także w Austrii, Holandii, graliśmy koncerty na Zachodzie. EMI – wydał nam 2 płyty, jednak traktowali nas jak laboratorium awangardy – mamy u nich szacunek, ale też wiemy na co możemy liczyć, a na co nie. Agressiva to na polskim rynku ewenement. Teraz sami wydajemy swoje płyty na zasadzie sprawiania sobie przyjemności, no i oczywiście fanom. Ostatnie miłe doświadczenia z Husseyem z the Mission, czy Martinem Atkinsem (pałker NIN, Killing Joke, Pigface, PIL). Nagrał dla nas w Chicago perkusję do 4 kawałków. Jak się okazuje nagrał tez perkusję dla Depeche Mode w "Everything Counts" i tracki live w 1983 roku, jak podaje jego biografia.

No i trochę przycichliście, zajęliście się jakimiś projektami na własną rękę, produkcja muzyki dla innych, soundtracki, remiksy. Kryzys w zespole?

To raczej rozwój, jeśli zaczynasz robić muzykę do filmu, produkować innym albumy, na przykład Soyce. Ja akurat prowadzę wytwornie płytową (2.47 Records) wiec mam strasznie dużo pracy. Robert gra w NOT i Tryp. Dżabi w Made In Poland i 2CRESKY. Tomek bawi się w DJ-a. Gra imprezy Electro Body Music i stworzył coś co się nazywa Agressiva 69 LIVE ACT, czyli 3 muzyków Agressivy dogrywa różne rzeczy do kawałków np. Underworld. Jacek buduje dom. Ruski – pałker gra też w Less Is More. Nie ma na nic ciśnienia, wiec musi uzbierać się garść emocji wartych zapisania w nowych nagraniach Agressivy. Jak nie ma się co powiedzieć, lepiej nie nagrywać.



Szkoda, że niektórzy artyści myślą inaczej i zamiast jakości idą w ilość...

Wiesz wielu artystów jednak myśli o tym żeby z muzyki żyć. Najpierw są artystami, po paru latach grają to, co chcą szefowie stacji muzycznych i wtedy w ogóle mogą zarabiać. Inni biegają na etapie demo do szefów stacji, żeby stwierdzić czy aby na pewno dobrze grają. Tworzy się absurd i mamy magmę emocjonalną na antenach i breję muzyczną. Jest też jednak tak, że wielu muzyków nie wytrzymuje ciśnienia, po 10-20 latach grania klepie totalną biedę i jest sfrustrowana tym, co ich spotkało i z pewnością nie zrobiliby tego 2 raz. Nadzieja umiera ostatnia. Teraz próbowaliśmy żeby RMF FM jako media partner zagrał A69. Szef muzyczny RMFu nie odpisał nam nawet na maila, czy mogą coś puścić, czy jest to do dupy. Wysłaliśmy 5 komercyjnych kawałków według nas. Inny dziennikarz tej stacji, Darek Maciorek, odpisał nam, że na dużej antenie dupa, ale mówi o nas, gra nas na Mieście Muzyki w swoim POP & COLORS. I dzięki mu za to. Kultura. A jeszcze w 1997 roku nasz album "2.47" był płytą wieczoru w RMF. Takie były czasy. Próbujemy się przypomnieć i są ludzie, którzy nas naprawdę lubią.

A plany na najbliższą przyszłość? Usłyszymy znów o was jakoś niebawem?

Nie chce opowiadać bzdur ale po prostu nie wiem. Najbliższe plany to dobry koncert przed DM.

No właśnie – znów Depeche Mode. To z Twojej strony wyszedl pomysl na pierwszą polską składankę w hołdzie DM - "Master of Celebration". Jak do tego doszło?Skąd wybór wykonawców, bo chyba nie powiesz nam, ze taki Staszek Soyka czy Blendersi sami się zgłosili?

Właśnie dzięki płycie coverowej EMI usłyszało o A69 i o mnie. Zrobiłem im album i dzięki temu mieliśmy też kontrakt z EMI na kolejne płyty. Co do Blenders – nasza menedżerka ówczesna była również menedżerką Blendersow, stad ich pojawienie się na płycie. Ze Staszkiem spotkaliśmy się przy okazji robienia mu remixu i stwierdziliśmy, że fajnie aby taki artysta pojawił się na albumie. Zresztą nagranie Soyki do dzisiaj brzmi dobrze – "Somebody" genialna kompozycja DM.

A co powiesz o najnowszej produkcji DM? Czy "Dźwięki wszechświata" do Ciebie przemawiają?

Wiesz słuchałem dopiero z 5 razy. Nie wiem co powiedzieć. Za wcześnie. Ja uwielbiam płyty "Songs Of Faith And Devotion" czy "Ultra”. A Tutex i Groszek z pewnością "Music For The Masses" i "Black Celebration". Cały zespół jest zawsze jednak najbardziej rozwalony przez płyty Recoil... Czekam na nowy album DM wyprodukowany przez Wildera.

Marzenie wielu fanów DM. Sądzisz że to realne? Panowie chyba niezbyt za sobą przepadają po latach.

Mam nadzieje, że to jest bardzo realne. Przyznam się, że nie wiem gdzie jest albo był konflikt. Dave chyba utrzymuje kontakt z Wilderem. Nic poza tym nie wiem. Wiem jedno - brak Wildera jest odczuwalny. Można usłyszeć jak po jego odejściu oddalił się prawdziwy mrok. A sam Wilder tworzy rzeczy genialne i odkrywcze. Nigdy nie zapomnę jak siedzieliśmy przez pół roku i dzień w dzień katowaliśmy "Unsounds Method". Tam są takie magiczne dźwięki.

Miałeś okazję posłuchać wersji Deluxe nowej płyty i na przykład demówek starych kawałków?

Tylko w radio słyszałem jak Stelmi puszczał w Trójce, w dniu premiery bodajże. Zresztą rzeczywiście wiele bonusów jest lepszych od niektórych kawałków na płycie. Musze też zajrzeć do demówek. To daje zawsze obraz tego, jak kompozytor myśli.

Polscy fani szykują przedkoncertową akcję na powitanie DM - chcą przed wyjściem zespołu na scenę pośpiewać sobie do znudzenia kilka linijek z "Black Celebration". Pomożecie im się rozgrzać i zrobicie z nimi próbę generalną?

Nie wiem czy możemy i czy powinniśmy.



No właśnie – fani depeszów – socjologiczny fenomen w naszym kraju, bo chyba nikt wokół jednej kapeli nie zdołał stworzyć subkultury. Czemu akurat w Polsce to się udało?

Trafili na właściwy grunt. Myślę że to właśnie jakby jedno odbicie kulturowe Zachodu w polskim społeczeństwie. Nowoczesność, pop, masowość, image – w Polsce miał to jeden zespół – Republika.

I na koniec jeszcze jedno ogniwo, które mogło by połączyć Agressive i Depeche Mode. Może jakiś remix byście dla nich zrobili? Nie wszystkim podobają się nowe, taneczno-klubowe mixy jakie DM serwuje ostatnio na singlach.

Bardzo byśmy chcieli zrobić remix. Może o to jakoś zawalczymy. Mamy sporo remixow na koncie, ale dla praca dla DM byłaby fenomenalnym wyzwaniem.

A czy single w ogóle mają przyszłość? I czy za kilka lat da się jeszcze w ogóle kupić płyty na nośniku CD, czy może format cyfrowy wyprze zupełnie nośniki fizyczne? Premiera w MySpace zamiast w Empiku :)

Ja lubię płyty, ich okładki. Jestem oldschoolowy, ale od drugiej klasy liceum jeździłem z Rzeszowa do Krakowa na giełdę płytową i miłość do nośników mi pozostała. Rzadko słucham MP3. Denerwują mnie. Czasami słucham żeby wiedzieć czy warto kupić płytę. W końcu jak bierzesz winyl do reki, to jest to coś z duszą. A MP3 – gdzie tam jest dusza? Coś co można skasować przez przypadek. Gdzie okładka?

Wielkie dzięki za rozmowę, czekamy teraz na dobre wieści o zdrowiu Gahana i na was przed Depeche Mode.
Strona gwna Do gry
Copyright © 2005-2017 Modern Mode
Realizacja : DIALNET
strona gwna /  news /  zesp /  dyskografia /  galeria /  teksty /  fani /  archiwum /  strona